O autorze
Byłam (jestem, bo to nie tylko zawód) dziennikarką, głównie gadającą w Programie III Polskiego Radia na tematy społeczne, polityczne i gospodarcze. Prowadziłam też przez osiem lat autorski magazyn motoryzacyjny „Wrzuć Trójkę”, a kontakt z działami public relations koncernów samochodowych zaowocował zainteresowaniem tą właśnie dziedziną. Pod koniec lat 90-tych współtworzyłam podyplomowe studia public relations oraz zaczęłam prowadzić szkolenia z zakresu komunikacji medialnej, biznesowej, PR, głównie dla kadry menedżerskiej. Prawie trzy lata zarządzałam średniej wielkości agencją „piarową”. Napisałam książkę „Pogadaj z głową”, w której ludzie o ciekawych biografiach mówią o zmianach w swoim życiu, jak sobie dawali radę z wyborami, decyzjami, czego się obawiali, na co stawiali. Spotkanie z nimi było jak zastrzyk energii…szkoda, że dwojga z nich już nie ma… Teraz, oprócz doradzania i szkoleń, piszę e-booki o tematyce zawodowej: „Ile kosztuje reputacja?” oraz (w przygotowaniu) „Dlaczego te media są takie okropne?” zapraszam na moją stronę http://www.nurkiewicz.pl/

Posłowie na kolonii

Obejrzałam sobie zdjęcia i filmik z partyjnego zjazdu Prawa i Sprawiedliwości. Dawno tak się nie uśmiałam. To był gorzki śmiech

Poziom zabawy gimnazjalno-licealny. Tak się zachowują młodziaki, które chcą udawać dorosłych twardzieli i to już jest samo w sobie śmieszne. I zapewne różne posiedzenia i zjazdy innych polskich partii politycznych wyglądają podobnie. I cóż, że za nasze pieniądze? I cóż, że są to wybrańcy narodu do zarządzania państwem? I cóż, że podejmują decyzje dotyczące obywateli tego państwa? Ano NIC. To nic dla nich nie znaczy, a raczej znaczy o tyle, o ile może zapewnić im angaż na następne cztery lata.
Niewątpliwie posłowie i działacze PiS bardzo się w ciągu dnia napracowali, jeździli po wsiach i miasteczkach, spotykali się z ludźmi, wygłaszali poważne zdania, odpowiadali na niewątpliwie poważne pytania wyborców, przybierali poważne, zatroskane miny. Tak jak Jarosław Gowin, z namaszczeniem i zatroskaniem o dobro naszej Ojczyzny, przez duże „O”. Później wracają do domów albo hoteli, wieczorem myją zęby przed lustrem, patrzą sobie w oczy i są sami ze sobą. Toż to można popaść w rozdwojenie jaźni! Trzeba odreagować, każdy to zrozumie. Chyba że są jak profesjonalni aktorzy, wcielają się w rolę, odgrywają ją najlepiej jak potrafią, a ich osobowość pozostaje nienaruszona.
Nie miałam okazji dłużej mieszkać w innym demokratycznym kraju, więc nie mogę porównać naszych polityków do standardów działań gdzie indziej. Wiem tyle, ile znajdę w przekazach medialnych. Łatwo nam się śmiać z Berlusconiego, jego bunga-bunga i mówić, że Włosi sami sobie zgotowali ten los. Pytanie jest jedno: jaki mieli wybór? Jeśli taki, jak my, to trudno mieć do nich pretensje.
A poseł Adam Hofman będzie teraz pozywał tygodnik „Wprost” – ciekawe o czym myślał (jeśli w ogóle myślał) podczas tych zabaw, bo przecież był świadom, że jest i nagrywany, i fotografowany? A może o to chodziło?
Trwa ładowanie komentarzy...