O autorze
Byłam (jestem, bo to nie tylko zawód) dziennikarką, głównie gadającą w Programie III Polskiego Radia na tematy społeczne, polityczne i gospodarcze. Prowadziłam też przez osiem lat autorski magazyn motoryzacyjny „Wrzuć Trójkę”, a kontakt z działami public relations koncernów samochodowych zaowocował zainteresowaniem tą właśnie dziedziną. Pod koniec lat 90-tych współtworzyłam podyplomowe studia public relations oraz zaczęłam prowadzić szkolenia z zakresu komunikacji medialnej, biznesowej, PR, głównie dla kadry menedżerskiej. Prawie trzy lata zarządzałam średniej wielkości agencją „piarową”. Napisałam książkę „Pogadaj z głową”, w której ludzie o ciekawych biografiach mówią o zmianach w swoim życiu, jak sobie dawali radę z wyborami, decyzjami, czego się obawiali, na co stawiali. Spotkanie z nimi było jak zastrzyk energii…szkoda, że dwojga z nich już nie ma… Teraz, oprócz doradzania i szkoleń, piszę e-booki o tematyce zawodowej: „Ile kosztuje reputacja?” oraz (w przygotowaniu) „Dlaczego te media są takie okropne?” zapraszam na moją stronę http://www.nurkiewicz.pl/

Niestety, nie tylko o pani Pawłowicz

Jeśli mówimy o kolorze niebieskim (na przykład), to nie omawiajmy fioletowego (na przykład), bo się nie dogadamy. I tak właśnie wygląda polska dyskusja publiczna.

Przeczytałam komentarz (u)znanego publicysty Łukasza Warzechy w sprawie Krystyny Pawłowicz (jakoś nie mogę napisać per profesor czy pani poseł). Nie odnoszę się do jego stanowiska w tej sprawie, bo ma takie, jakie ma i to jego święte prawo. Natomiast zwróciły moją uwagę słowa:



„Z kolei poseł Pawłowicz jest znana ze swojego specyficznego stylu, który w pewnych okazjach może być atutem, ale na ogół przynosi ugrupowaniu szkodę. Lepiej byłoby ją trzymać na zapleczu. Inna sprawa, że świętym oburzeniem zapałali ci sami, którzy do swoich programów zapraszają regularnie Stefana Niesiołowskiego lub milczą, gdy nakręcony poseł PO po raz 1435. obraża ludzi nie dość kochających Platformę.”

Po pierwsze – nazwanie tego, w jaki sposób wypowiada się pani Pawłowicz „specyficznym stylem” jest eufemizmem. W taki sposób ludzie W OGÓLE nie powinni się do siebie odnosić, agresja słowna wyrządza czasem większe szkody niż fizyczna i równie silnie nakręca złe emocje. A jak takie nakręcanie się kończy, wiemy dobrze, jeśli nie z własnego doświadczenia życiowego, to z historii.

Po drugie – omawiane publicznie było wystąpienie pani Pawłowicz, a nie pana Niesiołowskiego. Co ma niebieskie do fioletowego (kolejność przypadkowa). To argumenty jak z piaskownicy: mamoooo, a on mi zabrał łopatkę! Mamooo, ale ona ma zieloną czapeczkę!

Z jednym się zgadzam, choć nie do końca, że panią Pawłowicz powinno się trzymać na zapleczu i to nie dlatego, że przynosi szkodę partii, ale dlatego, że osoby o takim sposobie traktowania ludzi nie powinny być dopuszczane do wystąpień publicznych.

A tak w ogóle to proponuję zająć się analizą tego, w jaki sposób pijamy wodę, bo od tego zależy nasze zdrowie i życie.
Trwa ładowanie komentarzy...