O autorze
Byłam (jestem, bo to nie tylko zawód) dziennikarką, głównie gadającą w Programie III Polskiego Radia na tematy społeczne, polityczne i gospodarcze. Prowadziłam też przez osiem lat autorski magazyn motoryzacyjny „Wrzuć Trójkę”, a kontakt z działami public relations koncernów samochodowych zaowocował zainteresowaniem tą właśnie dziedziną. Pod koniec lat 90-tych współtworzyłam podyplomowe studia public relations oraz zaczęłam prowadzić szkolenia z zakresu komunikacji medialnej, biznesowej, PR, głównie dla kadry menedżerskiej. Prawie trzy lata zarządzałam średniej wielkości agencją „piarową”. Napisałam książkę „Pogadaj z głową”, w której ludzie o ciekawych biografiach mówią o zmianach w swoim życiu, jak sobie dawali radę z wyborami, decyzjami, czego się obawiali, na co stawiali. Spotkanie z nimi było jak zastrzyk energii…szkoda, że dwojga z nich już nie ma… Teraz, oprócz doradzania i szkoleń, piszę e-booki o tematyce zawodowej: „Ile kosztuje reputacja?” oraz (w przygotowaniu) „Dlaczego te media są takie okropne?” zapraszam na moją stronę http://www.nurkiewicz.pl/

Kto tu jest sektą?

„Według mnie te dowody świadczą o tym, że był (zamach – dopisek M.N-J.), ale dla niektórych jest to niewystarczające i będą dalej drążyć (…). Przy czym dla mnie ci, którzy mówią, że tam był zwykły wypadek lotniczy, to są ludzie, którzy są pewnego rodzaju sektą smoleńską, bo oni w tym momencie nie mają już żadnych dowodów, że raport Millera jest prawdziwy” - mówił w sobotę w RMF FM rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman.

Zastanawiam się co miał na myśli pan rzecznik wypowiadając sformułowanie „pewnego rodzaju sekta smoleńska”. Chyba zastosował klasyczny atak bronią przeciwnika, bo jak do tej pory, to tym określeniem nazywano zwolenników teorii zamachu.
Jak więc jest z ta sektą? Z wikipedii dowiadujemy się: „Zdaniem socjolog E. Baker, sekty odróżnia od Kościoła to, iż hierarchia kościelna jest wynikiem długiego procesu instytucjonalizacji, podczas gdy w sektach wytwarza się ona dzięki silnej charyzmie przywódcy sekty, często założyciela. Najczęściej struktura hierarchiczna w sektach jest płaska, ze względu na stosunkowo małą liczebność członków.”Myślę, że raczej nie można uznać przeciwników koncepcji zamachu za sektę. Nie mają charyzmatycznego przywódcy, jest ich kilkadziesiąt milionów i nie walczą z Kościołem Katolickim. Tak sobie tylko, dzielnie zmagając się z codziennością, uważają, nie obarczając nikogo swoim zdaniem i nie podporządkowując swojego życia temu, co wydarzyło się 10.04.2010 roku. Zwolennicy koncepcji zamachu też nie bardzo spełniają te wymogi, choć mają charyzmatycznego przywódcę i płaską strukturę, ale z Kościołem Katolickim raczej im po drodze.
Natomiast psychologowie – również podaję za Wikipedią – „ ostrzegają, iż efektem nieprzemyślanego uczestnictwa w działalności sekty, zamiast rozwoju, może się stać destrukcja osobowości, przejawiająca się w zniszczeniu dotychczasowych cech osoby, jej funkcji w rodzinie i społeczeństwie. Oznakami destrukcji osoby uczestniczącej w takiej działalności może być gwałtowna zmiana wyznawanych przez daną osobę wartości, obniżenie potencjału i elastyczności umysłowej oraz zachowanie przejawiające się posługiwaniem się ustalonymi stereotypami reakcji psychicznych”. Szalenie podoba mi się to „obniżenie potencjału i elastyczności umysłowej”, bo znakomicie może działać w obie strony, czego dowód mamy w przytoczonej wypowiedzi pana rzecznika PiS-u. Zdecydowana większość narodu puka się w głowę słysząc rewelacje Antoniego Macierewicza, uważając, że wykazuje powyższe objawy, a płaska w strukturze mniejszość najchętniej używa określenia mordercy.
A ja mam pretensję do strony rządowej, że zlekceważyła rzetelne informowanie o śledztwie, a do Jarosława Kaczyńskiego, że rozgrywa (nie wiem czy cynicznie, czy emocjonalnie) tragedię, jaką niewątpliwie była ta katastrofa. I mamy sytuację, dla której nie ma sensownego rozwiązania. I końca.
Trwa ładowanie komentarzy...